Wszelkiego rodzaju psikacze i spryskiwacze to miłość wielka i prawdziwa mojej córki (i nie sadzę by wyróżniało ją to na tle innych dwulatek;)). Od kiedy tylko rączki dorosły na tyle, by objąć ten fascynujący mechanizm, mogłaby się z nim nie rozstawać. Na co dzień w dozowniku ma wodę i – drugą rączką obsługując szmatkę – rekreacyjnie czyści wszystkie powierzchnie płaskie w mieszkaniu.

Na dworze wypróbowałyśmy wersję kolorystyczną, na którą nie mam odwagi w domu… na końcu filmu widać dlaczego. 😀 Lilia była absolutnie zachwycona. Z pewnością będziemy do tej zabawy wracać.

Potrzebne rzeczy:

1. Brystol – polecam powiesić, by dziecko mogło pracować w płaszczyźnie pionowej. Warto przypiąć zarówno u dołu jak i u góry, żeby wiatr zamalowaną kartką nie wymalował dziecka. 😉

2. Butelki ze spryskiwaczem.

3. Farby wymieszane z wodą.

Wersja urozmaicona dla starszych dzieci:

Dozowniki ze spryskiwaczem mają u wylotu możliwość regulacji strumienia. W zależności od dokręcenia lub rozkręcenia nakrętki strumień farby może być bardziej zwarty (jak na naszym filmie) lub rozpylony. Starszym dzieciom warto tę zależność zademonstrować, dając tym samym większe pole manewru.

Miłej zabawy!